- Dwie paczki Pampersów
- dwa baniaki wody
- Zgrzewka wody dla mnie
- Zgrzewka Coli dla męża
- 12 słoiczków z deserkiem
- 0,5 kg marchewki
- 0,5 kg pietruszki
- dwa pory
- seler
- kilogram cebuli
- cukier
- 10 jajek
- 5 eko jajek dla Konusa
- 12 jogurtów owocowych
- zgrzewka mleka 2%
- 2 kg ziemniaczków
- puszka groszku
- puszka fasolki
- brokuł
- kalafior
- 2x śmietana 18%
- główka czosnku
- majonez
- karton kaszki dla dziecka
- mała dynia hokkaido
- mokre chusteczki x 3
...no więc sama z wózkiem nie dam rady.
Poczekam na męża.
Kurcze tylko on dziś w pracy do 18ej...
Pójdę sama potem będą kolejki. Ale jak ja wniosę to z wózkiem na górę...
Jeszcze zanim zostałam mamą wizja tłuczenia się po sklepie, a potem wracania jak wielbłąd i wnoszenia takich ilości towaru mnie przerażała i chciało mi się krzyczeć na samą myśl o zakupach. A co dopiero w tłumie ludzi wózkiem lawirować między półkami i wybierać towar.
Ale wracając do zakupów sprzed dziecka. Byłam kiedyś na imprezie u koleżanki i od słowa do słowa nagle okazało się, że ona nie chodzi po sklepach bo "nie ma na to czasu". Ona wchodzi na stronę www zamawia co potrzebuje i dowożą kiedy chce.
"A to tak można?" zdziwiłam się.
"No masz to dzisiaj przywieźli" (sobota) i dała mi do ręki świeżą rukolę. Nie powiem zieleninka była śliczna i jak się okazało smaczna :) Okazało się, że wszystko co jedliśmy tego dnia dowieźli jej ze sklepu internetowego i wszystko było świeże i smaczne.
Od tego czasu minęły tak ze trzy lata. Mam przetestowane i sprawdzone już trzy sklepy internetowe i w zależności od tego gdzie jest jaka promocja to sobie robię zakupki, umawiam godzinę i dostaję to co potrzebuję. A teraz najlepsze - nie muszę biegać z dzieckiem po sklepach, nie muszę stać w kolejkach, nie muszę dźwigać baniaków z wodą, nie muszę bo takie zakupki przywożą mi pod drzwi i wstawiają tam gdzie poproszę (najczęściej do kuchni).
Oczywiście to nie jest tak, że są same plusy. Czasem może czegoś nie być w danym sklepie, a nie każdy sklep zadzwoni i zaproponuje wymianę na inny produkt. Czasem dostanie się zgniecionego pomidora, czasem zielony ser. Jednak zawsze jest możliwość reklamacji.
Kiedyś dostałam kubek niekapek nie taki jak zamówiłam - ale już następnego dnia dostałam nowy na wymianę. Kiedyś przywieziono mi ser, który po odpakowaniu z nieprzeźroczystej foli okazał się być pokryty pleśnią - szybko dostałam podmiankę na nowy.
Kupuję on line mięso, wędliny, sery, warzywa, zioła i co ciekawe jeżeli zrobi się zakupy do limitu darmowej dostawy to okazuje się nagle że ceny są niejednokrotnie niższe niż w zwykłym sklepie i w dodatku nie trzeba wychodzić z domu
Plusem też jest to że jak oglądasz towary to możesz na bieżąco podejść do lodówki i sprawdzić ile jeszcze jest jajek i czy trzeba dodać je do koszyka.
Dochodzę powoli do wniosku, że supermarkety internetowe wymyśliła matka z dzieckiem.
Żeby jednak nie przepłacać warto porównywać ceny i promocje w sklepach internetowych na bieżąco. Był czas, że robiłam to
"na piechotkę". Otwierałam trzy sklepy i ładowałam to samo do koszyka i tam gdzie najtaniej tam kupowałam. Z większym powodzeniem można korzystać z agregatowych wyszukiwarek takich jak
pelnasiata.pl. To taka porównywarka koszykowa sklepów i zakupów dzięki której można taniej zrobić zakupy i "ustrzelić" promocje. Nie tylko spożywcze artykuły można tak porównywać ale też np. i dziecięce
dziecko.pelnasiata.pl. Kiedys udało mi się w sklepie netowym "upolować" Pampersy PC za 39,99 - nieźle nie?
Polecam mamom spacery z wózkiem po parku nie w markecie, a zakupy w Internecie (i nawet się zrymowało)
A teraz do niespodzianki!
Możecie się przekonać jakie takie zakupy są fajne, bo mam do rozdania 5 kuponów o wartości 50zł oraz 10 kuponów po 25 zł do wykorzystania poprzez serwis pelnasiata.pl. (Piętnaście osób może sobie przetestować zakupy on-line)
Kupony są ważne do 27 stycznia, więc szybciutko pierwsze 15 osób które przyśle mi maila (hafija.baby@gmail.com) o temacie: Kupuję z pelnasiata.pl otrzyma kod rabatowy o wartości 50 lub 25 zł - decyduje kolejność zgłoszeń, ze szczęściarzami skontaktuję się mailowo.
I już po :)
Lista zwycięzców:
kupony 50 zł:
1. Klaudyna K. kl...wa@gmail.com
2. Agnieszka Sz. m...y@gmail.com
3. Anna G. a...a@o2.pl
4. aga a...6@wp.pl
5. Aga b m...8@wp.pl
kupony 25 zł:
1. Nati n...2@wp.pl
2. Anna B. r.... o@gmail.com
3. Grzegorzowa
4. Olga J. -B. o...o@gmail.com
5. amsah. a...1@o2.pl
6. Sandra S. s...z@wp.pl
7. alex. a...2@o2.pl
8. Anna R. r...a@gmail.com
9. Beata S. b...k@gmail.com
10. mandarynkowa mama
Osoby te będą mogły się przekonać czy warto robić zakupy przez Internet. Czekajcie na maila z kodem i warunkami wykorzystania bonów.
Chętnie wyprobuje,bo zawsze bylam sceptyczna :)
OdpowiedzUsuń na zawszewysłane :)
OdpowiedzUsuń na zawszejeszcze są :)
OdpowiedzUsuń na zawsze@ANNa, to ja polecam!!
O ileż to razy przydałyby mi się takie zakupy!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeNiestety, mieszkamy teraz poza Wwą a o ile pamietam "ten kod nie jest obsługiwany" :(!
a to tylko w warszawie mozna? jak ja z poznania? maila wyslalam ale czy potrzebnie?
OdpowiedzUsuń na zawszeRashly
do mnie podobno coś tam dojeżdza, więc nastepnym razem małżonek się by ucieszył, że go nie zmuszam do biegania po sklepie. chociaż nie mam jeszcze pociechy za to mam brzuszek. i po paru godzinach nogi mi puchną, więc rzadko jeżdzę z mężem na zakupy. za to po ubranka jak jadę jakoś mi tak nie puchną.. ;P
OdpowiedzUsuń na zawszesprawdzilam, jednak obsluchuje:) nasz kod. jezu czuje sie jak babcia przegladajac cos takiego:D
OdpowiedzUsuń na zawszeRashly
Eee ja też nie jestem z Warszawy i mój kod obsługuje :-). Więc maila wyałałam:-)
OdpowiedzUsuń na zawszenie tylko :)
OdpowiedzUsuń na zawszeWysłałam zgłoszenie mam nadzieję, że się jeszcze załapię :)
OdpowiedzUsuń na zawszeto już końcówka rozdania :)
OdpowiedzUsuń na zawszePrzez pierwszy rok życia Młodego mieszkaliśmy w kamienicy na 1 pietrze, na parterze był sklep papierniczy i ksero i ciągle przewijali się ludzie. Nie dawałam rady wtargać wózka po schodach razem z dzieckiem, a nie mogłam zostawić go na parterze bo przeszkadzał kupującym, ciągle ktoś w niego uderzał, nie mówiąc o tym, że bałam się kradzieży. Po powrocie ze spaceru ekspresowo wnosiłam synka na górę, wkładałam do kojca lub łóżeczka, galopem zbiegałam po wózek i drugi kurs po zakupy. Mamy samochód, ale tam gdzie mieszkaliśmy były straszne problemy ze znalezieniem miejsca do parkowania (wyższe uczelnie w pobliżu i studenci), więc często i gęsto trzeba było parkować daleko od domu i maż wieczorem wychodził i przeparkowywał tudzież przynosił zakupy z bagażnika. Jeśli był w delegacji to duże zakupy autem nie wchodziły wiec w grę, bo nigdy nie wiedziałam gdzie zaparkuję. Część pakowałam do wózka i szliśmy od auta do domu, ale po resztę nie miałam już jak wrócić, bo musiałabym zostawić dziecko samo w domu i lecieć np 15 minut do auta, co z oczywistych względów nie wchodziło w grę. Teraz mieszkamy w domu położonym na skarpie, garaż mamy u stóp skarpy i potem wchodzimy serpentynką na piechotę. Młody już mobilny i skłonny do destrukcji. Co się da pakuję wiec do plecaka i wchodzę z nim i synkiem na ręce do domu, a po zakupy w samochodzie schodzi maż lub jeśli go nie ma (co jest częstsze) czekam aż Młody pójdzie spać i wtedy po nie schodzę. Na razie luz bo jest zima, potem będę musiała pilnować żeby w aucie zostawały tylko produkty niepsujące się.
Usuń na zawszeGeneralnie jednak staramy się większe zakupy robić hurtowo lub w necie. Mąż raz na 3 tygodnie jedzie do Makro po zapas wody, soków, papieru toaletowego, ręczników, proszków do prania i takich tam, dużo kupuję w necie. Dobrze, że mamy w piwnicy spiżarnię i mamy gdzie to przechować.
Nessie
Przez pierwszy rok życia Młodego mieszkaliśmy w kamienicy na 1 pietrze, na parterze był sklep papierniczy i ksero i ciągle przewijali się ludzie. Nie dawałam rady wtargać wózka po schodach razem z dzieckiem, a nie mogłam zostawić go na parterze bo przeszkadzał kupującym, ciągle ktoś w niego uderzał, nie mówiąc o tym, że bałam się kradzieży. Po powrocie ze spaceru ekspresowo wnosiłam synka na górę, wkładałam do kojca lub łóżeczka, galopem zbiegałam po wózek i drugi kurs po zakupy. Mamy samochód, ale tam gdzie mieszkaliśmy były straszne problemy ze znalezieniem miejsca do parkowania (wyższe uczelnie w pobliżu i studenci), więc często i gęsto trzeba było parkować daleko od domu i maż wieczorem wychodził i przeparkowywał tudzież przynosił zakupy z bagażnika. Jeśli był w delegacji to duże zakupy autem nie wchodziły wiec w grę, bo nigdy nie wiedziałam gdzie zaparkuję. Część pakowałam do wózka i szliśmy od auta do domu, ale po resztę nie miałam już jak wrócić, bo musiałabym zostawić dziecko samo w domu i lecieć np 15 minut do auta, co z oczywistych względów nie wchodziło w grę. Teraz mieszkamy w domu położonym na skarpie, garaż mamy u stóp skarpy i potem wchodzimy serpentynką na piechotę. Młody już mobilny i skłonny do destrukcji. Co się da pakuję wiec do plecaka i wchodzę z nim i synkiem na ręce do domu, a po zakupy w samochodzie schodzi maż lub jeśli go nie ma (co jest częstsze) czekam aż Młody pójdzie spać i wtedy po nie schodzę. Na razie luz bo jest zima, potem będę musiała pilnować żeby w aucie zostawały tylko produkty niepsujące się.
Usuń na zawszeGeneralnie jednak staramy się większe zakupy robić hurtowo lub w necie. Mąż raz na 3 tygodnie jedzie do Makro po zapas wody, soków, papieru toaletowego, ręczników, proszków do prania i takich tam, dużo kupuję w necie. Dobrze, że mamy w piwnicy spiżarnię i mamy gdzie to przechować.
Nessie
Imponująca lista:-) my tradycyjnie: sobota wspólne zakupy na cały tydzień i lubię ten nasz rytuał. Lubię też w trakcie spaceru do zieleniaka po owoce i warzywa podjechać. Ale może kiedyś się skusze:-)
OdpowiedzUsuń na zawszea mnie właśnie te tłumy w sklepach, na bazarkach drażnią, a w sobotę to już w ogóle nie zdzierzę ;)
Usuń na zawszetu nie Warszawa:-) tłumów brak:-)
Usuń na zawszeJa mam babciowy wozeczek na większe zakupy. Dziecko w chuscie i dawaj. Samochodu brak więc jakoś sobie radze.
OdpowiedzUsuń na zawszewłaśnie ja też rozważam zakup chusty. bo właśnie na szybkie zakupy pod blokiem będzie idealna, żeby całego osprzętowania nie znosić ze sobą z 1piętra. :)
Usuń na zawszeFajne od razu chciałam się zapisać ale dowóz tylko przez przesyłkę kurierska heheeh ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszesą sklepy też z własnym transportem, tylko trzeba zrobić zakupy do jakiejś konkretnej kwoty
Usuń na zawszea juz wiadomo komu sie udało, bo i ja wysłałam zgłoszenie?
OdpowiedzUsuń na zawszeteraz nie mam chwili żeby napisać, ale na pewno dam znać dzisiaj
Usuń na zawszePowiem szczerze, że wcześniej taka forma zakupów mnie nie interesowała tzn. allegro owszem, ale takie sklepy nie bardzo, teraz się szczegółowo przyglądam wspomnianej przez Hafiję stronce:)
OdpowiedzUsuń na zawszeSuper opcja z tymi zakupami przez internet:) My często korzystamy z możliwości dowózki jedzenia do domu za darmo:) Tylko w sklepie trzeba BYĆ. Bardziej "znani" klienci mogą zadzwonić do sklepu i wtedy jeden z pracowników zrobi dla nich zakupy wg wcześniej podanych wytycznych:) Też sposób:)
OdpowiedzUsuń na zawszeAle szybko się rozeszło, wow. Spróbuję "na własny koszt", choć nie mam jeszcze problemów z wychodzeniem do sklepu. Tzn nie powinno mi to sprawiać problemu, ale nie lubię. Mąż robi zakupy;)
OdpowiedzUsuń na zawszeW większych miastach nie ma problemu i ze sklepami internetowymi i z dowozem zakupów z "normalnych" sklepów. Oferta jest szeroka. Ale co mają zrobić matki z mniejszych miasteczek?
OdpowiedzUsuń na zawszeJest opcja "kurier" i myślę, że znajdzie się sklep który dowiezie :)
Usuń na zawszeja mieszkam na wsi i do mnie dowożą bez problemu :)
Usuń na zawszeBędziemy próbować
OdpowiedzUsuń na zawszeO jestem na liście-ślicznie dziękuję!!!:)
OdpowiedzUsuń na zawszei my jesteśmy :)
OdpowiedzUsuń na zawszeoch jak super.szkoda,ze sie nie zalapalam :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJak to się mówi kto rano blog czytuje ten za kupony kupuje :):)
OdpowiedzUsuń na zawszehurra pierwszy raz coś wygrałam :)! ależ poszaleję na zakupach :D. A wszystko dzięki Adasiowi bo grzecznie oglądał Rock Your Baby i mogłam pochodzić po blogach :)
OdpowiedzUsuń na zawszejestem :)!!!! dziękuję :)))!!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeJa kupuję tradycyjnie i potem wracam autobusem obładowana siatami zakupów... To nie jest zbyt fajne, ale co zrobić, kiedy nie ma się samochodu, wszędzie ma się daleko i w dodatku nie ufa się zakupom online? :P
OdpowiedzUsuń na zawszemnie akurat przekonywać nie trzeba, bo przez net kocham miłością ogromną :)
OdpowiedzUsuń na zawszeDziękuję bardzo :)
mi juz maz o tym mowił a ja jakos mimo iz na allegro kupuje caly czas jakos nie moglam sie przekonac a jednak chyba bede musiała bo to rewelacyjny pomysł...ja mam małą dwojke szkrabów....latam z podwójnym wozkiem....
OdpowiedzUsuń na zawszeMy też kupujemy tradycyjnie, raz w tygodniu wielkie jedzeniowe zakupy. Mamuśka jedzie, kupuje i ładuje siaty, a Tata wnosi, latem jeździliśmy całą rodziną, teraz szkoda męczyć szkraba. Natomiast u nas Lidl i Biedronka rządzą, cenowo oczywiście, więc zaczynami od nich, na końcu Tesco. Choć wierzę, że takie zakupy on-line są o niebo wygodniejsze, to te tygodniowe bardzo lubię ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa też kupuję przez internet. Mam teraz tak mało czasu żeby pojechać na "prawdziwe" zakupy, że to jest praktycznie jedyne rozwiązanie. Ale dobre rozwiązanie i bardzo wygodne.
OdpowiedzUsuń na zawszeWczoraj dotarła do mnie paczka z różnościami: woda, dużo rożnych "obiadków" słoikowych dla Julki i kilka innych drobiazgów - ogromnie dziękujemy :)!!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeChyba zostanę przy takich zakupach - na wózek Julki ciężko załadować zgrzewkę wody a tatuś nie zawsze jest "czasowy" żeby nam takie zakupy robił ;)!