Niemowlę nie jest po prostu tulącym się kłębuszkiem, nie jest zwierzątkiem (...), nie jest tylko biernym obiektem opieki i troski rodzicielskiej, nie jest lalka którą sie (...)odkłada, gdy rodzice zmęczą się (...) zabawą, nie jest to ulubione zwierzę domowe, które trzeba tresować i nagradzać (...) oraz dogodnie przystosować do własnego trybu życia, nie jest to podarunek, który można zwrócić do sklepu, zamienić na inny lub zapomnieć o nim (...) dziecko nie jest klejem, który może zapewnić trwałość małżeństwa, dowodem siły męskiej czy kobiecości ani rzutowaniem w przyszłość osobowości rodziców, którzy chcieliby przez dziecko zrealizować swe niespełnione ideały.
Dziecko jest odrębną i samodzielną istotą.
Od pierwszej chwili dziecko ma swą unikalną osobowość. Pierwszym celem matki i ojca (...) jest uznanie jego indywidualności i odrębności.
Shiela Kitzinger "Karmienie piersią"



No my mamy podobne scenariusze w ciagu dnia tylko,ze nam nie może przyjść z pomocą babcia niestety.Jedynie w weekendy.
OdpowiedzUsuń na zawszeJak ja robię coś w kuchni to takie "łee" słyszę pod nogami :) I jeszcze mnie za spodnie szarpie (to tak na wszelki wypadek gdybym darcia nie usłyszała)
OdpowiedzUsuń na zawszeheheh:D u mnie tak samo wyglada, ja w ciazgu dnia nie wkladam jej do lozeczka chyba ze na spanie:)
Usuń na zawszeRashly
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń na zawszeBo kto słyszał siedzieć samemu w pokoju. Toż to nuda, a z Mamą czy też Babcią zawsze wesoło jest:)
OdpowiedzUsuń na zawszeA to mały terrorysta nie daje mamie obiadku przygotować:)
OdpowiedzUsuń na zawszeNie ma jak to babunia...:):) U nas to samo:)
OdpowiedzUsuń na zawszeSprytny ten Konusek mały:)
OdpowiedzUsuń na zawszeO taaaak samo jak i u nas :D
OdpowiedzUsuń na zawszeOjj Gabryś Gabryś ćwicz mamusię ćwicz!
OdpowiedzUsuń na zawszeA tak na poważnie, ja młodego już biorę do kuchni gdy gotuję obiad wsadzam go do fotelika i podrzucam zabawki w postaci łyżeczek, pudełek czy jedzonka
Nasza kuchnia jest długa i wąska więc albo przejście albo fotelik ;) no i czasem może chwile sam posiedzieć nie? :P
Usuń na zawszeJa jak obieram coś w kuchni (lub czynię w kuchni cokolwiek innego ;) ) wsadzam Księżniczkę w leżaczek :) i gadamy sobie. Teraz mam też kolejny plan ^^ chustonoszenie ! genialne ! obie ręce wolne :D można odkurzać , ścierać kurze , a mała siedzi w chuście z uśmiechem na buzi i uroczo ślini mi się w dekolt :D
OdpowiedzUsuń na zawszematko zła i niedobra! jak tak mogłaś zostawić swoje dziecko w łóżeczku! :P:P:P
OdpowiedzUsuń na zawszeSkąd ja to znam :) Swego czasu mieliśmy tak samo ;)
OdpowiedzUsuń na zawszePo prostu chłopak lubi towarzystwo!
OdpowiedzUsuń na zawszeno. mnie też to czeka. moja kuchnia również jest wąska i dosyć długa dwie osoby staną gęsiego ale obok siebie już nie :) chyba że go podwisze gdzieś na huśtawce? albo chusta :)
OdpowiedzUsuń na zawszeNo ale gdzie chusta i krojenie warzyw na zupę ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeKiedyś sprawdzał się bujaczek teraz już niestety za szybko sie nudzi.
takie to małe, a tak bardzo potrzebuje uwagi:-)
OdpowiedzUsuń na zawszemówisz że powinnam mu uwagę zwrócić, takiemu małemu ;)
Usuń na zawszeżart ofc :)
Ehhh zobaczysz jak to jest jak już zacznie chodzić i wisieć Ci u nogi hehehe Nie zdążysz sięgnąć po marchewkę a już będzie ciągnąć Cię za spodnie ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeMały wie jak się ustawić i osiągnąć zamierzony cel :))
OdpowiedzUsuń na zawsze"Wkładam mu tłumik do buzi..." hehe dobre :)
OdpowiedzUsuń na zawszecwaniaczek ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa po prostu w tym wieku sadzałam młodego na podłodze na kocu w kuchni i robiłam co się da z nim. Dostawał do zabawy drewnianą łyżkę, plastikowe talerzyki, ubijaczkę do piany, a ja starałam się działać tak szybko jak się da. Ale zwykle gotowała późnym wieczorem gdy Mały spał i zamrażałam lub miałam na następny dzień do odgrzania. Generalnie przestrzegałam zasady, że łóżeczko jest tylko do spania, drzemania, ewentualnie kotłowaniny i zabawy tuż po obudzeniu. Mieliśmy kojec, ale Mąły go nie lubił. Używałam go tylko awaryjnie na przykład do włożenia dziecka na minutę po powrocie ze spaceru by galopem zbiec na parter po wózek (nie dawałam rady z nim wciagać po schodach) albo gdy ktoś dzwonił do bramy wejściowej a nie chciałam go targać na parter kamienicy ze sobą bo na przykład był jeszcze w piżamie.
OdpowiedzUsuń na zawszeNessie
Nessie
norma:)
OdpowiedzUsuń na zawszeMój Synek gotuje ze mną ;) Mam chwilę gdy Mały dostaje do zabawy plastikowe sitko lub zapakowane jeszcze ręczniki papierowe. Ale mama musi być na widoku!
OdpowiedzUsuń na zawsze:D:D:D Mądry Konus:D
OdpowiedzUsuń na zawszeniestety w naszej kuchni nie ma warunków do zabawy
OdpowiedzUsuń na zawszeZnane zagrania znane, nasz jeszcze wchodzi w pisk na tak wysokie tony, że świdruje uszy :).
OdpowiedzUsuń na zawszea kup mu może taki fotelik-bujaczek na bateryjki! u nas sprawdzało się znakomicie. przenosiłam małą razem z tym wszędzie gdzie byłam. a że kiedy był włączony to tak cudnie drżał, to w nim sobie zasypiała i wtedy już zupełny luz. a cały czas będzie Cię widział i, co ważniejsze chyba, uczestniczył we wszystkim co się dzieje w domu.
OdpowiedzUsuń na zawszeo, przeczytałam właśnie że się nie sprawdził. :(a w foteliku do karmienia próbowałaś? daj mu tam łyżki drewniane, garnki, kaszę jakąś do przesypywania. niech się malec bawi.jakieś kredki, kartki niech sobie rwie.
OdpowiedzUsuń na zawsze